TRZECI POST

Podróż do miasta Ha Long trwała cały dzień. Z Sapa wyruszyłyśmy o 8, a do Hanoi dotarłyśmy około 16 (dwie godziny autobus krążył po mieście). Myślałyśmy, że przystankiem końcowym będzie dworzec My Dinh, z którego miałyśmy dojechać do Ha Long. Nic bardziej mylnego. Wylądowałyśmy na jakieś ulicy, 10 km od dworca (sprawdziłyśmy na mapie Google), ale za to wśród tłumu taksówkarzy.Postanowiłyśmy pojechać na dworzec taksowką, bo bądź, co bądź wiedziałyśmy, że nie powinniśmy zapłacić więcej niż 100 000vnd. Złapałyśmy taksówkarza, upewniłyśmy się, że ma włączony taksometr i ruszyłyśmy w drogę. Po przejechaniu może z kilometra taksówkarz zatrzymał się i powiedział nam, że zawiezie nas na inny dworzec, bo My Dinh jest daleko (ok. 25km). Nie zgodziłyśmy się. Na to on, że kurs będzie nas kosztował 250 000vnd, bo dworzec jest daleko. My znowu, że do dworca jest 10 km i pokazujemy mu mapę Google. On się z tym nie zgadza, więc wkurzone wysiadamy z taksówki i postanawiamy dojechać do dworca autobusem miejskim.
Na dworcu kupujemy bilet do Ha Long (80 000vnd). Autobus już stoi, wszyscy nas popędzają, więc wydaje się nam, że ruszy za 5 min (była godzina 16.55). Szybko lecę do sklepu kupić coś do jedzenia i picia. Wracam do autobusu jest godzina 17.00. Uff zdążyłam. Myślicie, że odjechalśmy w ciągu pięciu minut? Hmmm. Nie. Czekaliśmy jeszcze 1,5 godziny.

W Ha Long byłyśmy ok. 22. Znowu wyrzucili nas nie wiadomo gdzie, w pobliżu moto taxi. Zaczynamy negocjacje z jednym z nich. Cenę ustalamy, ale okazuje się, że on sam chce nas dwie zawieźć na jednym motorze! Z dwoma dużymi plecakami! Pukamy się w czoło i idziemy w stronę centrum (mamy do przejścia 5 km) licząc na złapanie taksówki. Przeszłyśmy prawie kilometr zanim coś się znalazło.
Jedziemy do centrum (koszt taksówki 85 000vnd) i na miejscu zaczynamy szukać hotelu. Szybko znajdujemy coś za 300 000 vnd, ale postanawiamy szukać dalej. Chodzimy od hotelu do hotelu budząc popłoch wśród personelu, no bo muszą mówić po angielsku. Niestety nic ciekawego nie znajdujemy, bo większość hoteli ma komplet (wiadomo sobota). Jedyne co nam się jeszcze udało znaleźć, to pokój wspólny w hotelu za 5$ od łóżka. Postanawiamy wrócić do pierwszego hotelu, ale nie możemy go znaleźć, więc pozostaje nam tylko to dormitorium. Na szczęście jesteśmy tam same. Na jeden nocleg może być.
Następnego dnia jemy śniadanie gdzieś na ulicy.

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.